-

Grzeralts : Technikalia okiem biologa.

Do czego zdolny jest człowiek.

Już w poprzednim tekście padło stwierdzenie, że człowiek jako silnik do napędu pojazdów jest urządzeniem dosyć słabym. Problem polega na tym, że wprawdzie na krótką metę wytrenowany sportowiec jest w stanie dostarczać mocy rzędu 300-400W, ale właśnie na krótką metę, powiedzmy kilkanaście minut, może pół godziny. Taką moc możemy, bowiem wygenerować tylko korzystając również z metabolizmu beztlenowego, a tego się przez dłuższy czas utrzymać nie da. Wysiłek w zakresie tlenowym jest zaś ograniczony zdolnością dostarczania tlenu do tkanek i jego wykorzystania. W pewnym zakresie daje się te zdolności wytrenować, ale finalnie jesteśmy tak skonstruowani, że w dłuższym przedziale czasowym przeciętny człowiek może dostarczać mocy rzędu, powiedzmy 150W, i to pod warunkiem, że jest naprawdę sprawny fizycznie. Sprawność ludzkiego organizmu jako silnika jest przy tym szacowana na 25%, tzn. trzeba zjeść i zużyć tysiąc kilokalorii, żeby efektywnie wytworzyć ok. 0,5kWh. Nie da się ukryć, że jesteśmy przy tym silnikami bardzo efektywnymi w oszczędzaniu i magazynowaniu energii – taki długoczasowy, przeciętnie intensywny wysiłek oznacza spalanie rzędu 300-500kcal na godzinę, zależnie od sprawności i masy ciała, a to jest naprawdę niewiele, jedna solidniejsza kanapka. I to jest maksimum dla nieźle wytrenowanego osobnika przez w sumie niezbyt długi czas, podczas gdy przyswojenie kilku tysięcy kilokalorii w postaci posiłku w czasie tejże godziny nie jest dla nikogo wielkim problemem. Dlatego łatwiej przytyć niż schudnąć.

Jednak nawet taki słaby, ale za to efektywny silnik może się nadać do wytwarzania prądu, przynajmniej jeśli zapotrzebowanie na energię nie jest duże. W Afryce, konkretnie w Ugandzie, testowano swego czasu pilotażowy program zaopatrywania wioski w energię elektryczną przez jej mieszkańców przy pomocy ergometru rowerowego zamienionego w prądnicę – każdy dorosły mieszkaniec miał przez kilkanaście minut dziennie pedałować na takim rowerku, dzięki czemu cała wioska mogła sobie wieczorem pooglądać telewizję, czy też posiedzieć przy elektrycznym oświetleniu grzebiąc w internecie. Nietrudno policzyć, że jeśli mieszkańcy się nie obijali, i pedałowali w sumie przez 8 godzin, to wytwarzali około 1kWh energii elektrycznej dziennie, co wystarczy, żeby zasilać kilka telewizorów przez 2-3 godziny, a jeden choćby i całą noc. Swoją drogą, przy kosztach pracy ludzkiej w Afryce jest to najtańszy prąd, jak można sobie wyobrazić, nawet fotowoltaika wychodzi drożej, biorąc pod uwagę, że taki generator rowerowy można zbudować ze złomu.

W Europie taki wynalazek nie miałby jednak racji bytu, nie tylko dlatego, że mamy znacznie większe zapotrzebowanie energetyczne, ale też dlatego, że mamy mniej wolnego czasu i jesteśmy średnio znacznie starsi. Nie bylibyśmy w stanie wytwarzać tyle prądu, co Afrykanie. W tym aspekcie biologia jest nieubłagana – wydolność fizyczna 60-latka jest o 30% niższa niż analogicznie sprawnego 30-latka, 90-latek ma do dyspozycji tylko 1/3 tego, co miał będąc w sile wieku.

I tu jest pora na przejście do moich ulubionych uogólnień dygresyjnych. Niedawne dyskusje w SN, te o liturgii i kondycji wiary nieodmiennie kojarzą mi się z odwiecznym marzeniem człowieka – żeby być czymś lepszym niż człowiek. Można ewentualnie powiedzieć, żeby być czymś lepszym niż zwykły człowiek. A biologia mówi: „a kuku”. Nie ma znaczenia, czy ktoś ma doktorat, czy nie, czy zna łacinę, czy nie – i tak umrze, a wcześniej, jeśli Bóg da mu odpowiednio długie życie, zniedołężnieje. I żaden trening, ani żadna modlitwa nie może sprawić, że 90-latek wygra z 30-latkiem pływacki wyścig na 1500m. Co więcej, w szachy z nim też raczej nie wygra, ani nie rozwiąże lepiej testu na IQ. Akurat sprawność fizyczna tą równość nas wszystkich przed Bogiem pokazuje lepiej niż wiele innych ludzkich cech, bo prawie każdy z nas doświadczy jakiegoś upośledzenia tejże – czy to ze starości, czy na skutek choroby. A mimo to trudno nam pojąć, że niedołężny staruszek, czy upośledzony nastolatek mają przed Bogiem dokładnie taką samą wartość jak doktor habilitowany biegający maratony. Więcej, może okazać się, że oni akurat umieją się modlić lepiej od niego, chociaż łaciny nie znają.



tagi: oze  kondycja człowieka 

Grzeralts
21 czerwca 2018 13:34
27     1316    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
PiotrKozaczewski @Grzeralts
21 czerwca 2018 14:11

"... W Europie taki wynalazek nie miałby jednak racji bytu, nie tylko dlatego, że mamy znacznie większe zapotrzebowanie energetyczne, ale też dlatego, że mamy mniej wolnego czasu i jesteśmy średnio znacznie starsi. ..." - bardzo dobra opcja dla seniorów: praca w ekologicznej elektrowni "za michę", oczywiście przy braku możliwości dziedziczenia praw do emerytury. "Młodzi i dynamiczni" przestaliby postrzegać starszych jako tzw. "wampiry". Dodatkowo, krematorium mogłoby oddawać "ciepło spalania" do miejskiej sieci ciepłowniczzej (jak gdzieś w Szwecji...). Wszystko przed nami ...

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Grzeralts
21 czerwca 2018 14:16

No chyba, że dziadek przepłynie te półtora kilometra, bo to już poważny dystans mi 30latkowi zajmuję to godzinę...

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @Grzeralts
21 czerwca 2018 14:37

" A mimo to trudno nam pojąć, że niedołężny staruszek, czy upośledzony nastolatek mają przed Bogiem dokładnie taką samą wartość jak doktor habilitowany biegający maratony. Więcej, może okazać się, że oni akurat umieją się modlić lepiej od niego, chociaż łaciny nie znają. "

Ale mu dowaliłeś. Nie wiem komu i dlaczego ale wyczuwa się że to zadzierający nosa dupek z dochtoratem :) Aż człowieka nachodzi chęć żeby mu przywalić w drugi policzek.

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @Godny-Ojciec 21 czerwca 2018 14:37
21 czerwca 2018 16:48

A nie, to akurat przypadkowa zbitka. Skutek dyskusji z Telokiem o doktorach Kościoła. Ale dziękuję za pochwałę. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @parasolnikov 21 czerwca 2018 14:16
21 czerwca 2018 16:53

Jak ktoś pływał to za młodu w jakimś w miarę sportowym czasie, to przepłynie i jako emeryt. Ale 3x wolniej...

To akurat kwestia techniki bardziej niż wydolności. Na godzinnym treningu przeplywaliśmy na studiach zwykle więcej, jeszcze sporo przy tym marnując czasu na pogaduszki (oczywiście wykluczało to płynięcie ciągłe). A to bynajmniej nie był poziom zawodniczy. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @PiotrKozaczewski 21 czerwca 2018 14:11
21 czerwca 2018 16:54

To dosyć prawdopodobna wersja, brr...

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts
21 czerwca 2018 20:04

Widać jak nieefektywne jest spalanie kalorii przez wysiłek fizyczny, skoro jedna kanapka to godzina pracy czy ćwiczeń. Czyli właściwie człowiek nie ruchliwy nie powinien prawie nic jeść? Zaś grubas przeżyje miesiąc bez jedzenia żywiąc się własnym tłuszczem? Wiem, że wiesz jak z tym jest, ale bym prosił o jakieś wytłumaczenie tego gmatwanego przez prasę "kobiecą" zjawiska.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 21 czerwca 2018 20:04
21 czerwca 2018 20:58

Generalnie tak jest, jak piszesz, żeby schudnąć trzeba mniej żreć, samym wysiłkiem spalić nadamiaru kalorii się nie da. Ale w drugą stronę to nie działa - leżąc bez ruchu spalimy najpierw mięśnie i narządy potrzebne do życia, a tłuszcz zostanie. Finalnie umrzemy z głodu pozostając tłuściochami. Zwłaszcza dotyczy to mężczyzn, bo kobiety łatwiej spalają tłuszcz. W praktyce jednak, jedynym narządem spalającym tłuszcz w miarę wydajnie są mięśnie szkieletowe, niezależnie od płci. Dlatego ostatnio furorę robią "intermittent fasting" I dieta ketogenna, jesteśmy w koncu skonstruowani tak, żeby sprawnie tyć, gdy jedzenie jest i dobrze znosić post, gdy go nie ma. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts 21 czerwca 2018 20:58
21 czerwca 2018 21:27

Problem w tym, że chudnięcie wymaga jedzenia MNIEJ niż organizm potrzebuje. Co może nie być zdrowe. Jedzenie tyle ile akurat trzeba daje wagę stabilną, wysoką lub niska, zależnie od punktu startowego. To dotyczy zdrowych obżartuchów, ale są przecież różne zaburzenia hormonalne gdy tyje się od czegokolwiek.

zaloguj się by móc komentować

Sarah @Grzeralts
21 czerwca 2018 21:35

Moja recepta na brak problemów z nadwagą jest prosta - przyjazd do Anglii i praca fizyczna np. w Londynie. Człowiek przestaje mieć dylematy co do ograniczeń diety i problemów z nadwagą. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Sarah 21 czerwca 2018 21:35
21 czerwca 2018 21:39

Lepszy jest rok pracy na Syberii przy wyrębie.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 21 czerwca 2018 21:27
21 czerwca 2018 21:42

Mniej niż aktualnie zużywa. Najprawdopodobniej nie jest to szczególnie szkodliwe, o ile nie brakuje kluczowych substancji. Najlepszy wydaje się krótkotrwały post, regularnie powtarzany. 

Generalnie patologiczne tycie jest objawem, niekoniecznie objawem choroby, ale zaburzenia jakichś procesów w mózgu. Człowiek zdrowy i "wyrównany" utrzymuje masę ciała. Problem w tym, że ta masa może odbiegać od aktualnych kanonów piękna.

Jest jeszcze hipoteza tłuszczu magazynującego toksyny, których organizm nie może wydalić - taki tłuszcz spalany jest w ostateczności. Zwykle jest to tłuszcz w jamie brzusznej. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Sarah 21 czerwca 2018 21:35
21 czerwca 2018 21:45

Bo nie masz czasu na jedzenie;) to jednak jest też kwestia wieku, po 50-ce będzie trudniej, chyba że masz dobre geny. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts 21 czerwca 2018 21:45
21 czerwca 2018 22:15

Wystarczy popatrze na ludzi lejących asfalt, czy harujących w budowlance.
To są głównie otyli starcy, z domieszką wychudzonych Ukraińców.

zaloguj się by móc komentować

olo @Grzeralts
21 czerwca 2018 22:36

mnie akurat zal bylo, ze Telok z dyskusji o doktorach sie wycofal, bo jak mysle mylenie ducha z inteligencja jest powszechne

zaloguj się by móc komentować

sannis @Grzeralts
21 czerwca 2018 22:59

Przejście od dynama do odchudzania ma błysk. Podoba mi się. Od razu zacząłem kombinować jak u sąsiadów w fitnessklubie zamontować dynama w rowerach, aby ładować moje akumulatory litowe. Możesz wyjaśnić o co chodzi z tymi mieśniami szkieletowmi? Ja niestety z bilogii to umiem odróżnić jedynie żabę od motoroweru. Na podstawie własnych doświadczeń wnioskuję, że np. jazda na rowerze na długim dystansie (+50km) lub intensywnie na krótkim dawała gorsze efekty (późniejsze objadanie się) niż jazda średnio intensywna na rolkach czy łyżwach, gdzie ćwiczyłem jakieś wygibasy na granicy utrzymania równowagi. 

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @Grzeralts
22 czerwca 2018 07:13

Wg znajomej pani psychiatry, najlepsza powinna być metoda pt 'nie żryj!'.

Okazuje się jednak, że dieta francuska (atrakcyjna) oraz anglosaska (nudna) pozwalają na brak problemów z nadwagą. Oczywiście odnosi się to do tamtych czasów, kiedy chodzenie było głównym środkiem transportu. 

Dużo by gadać. 

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @olo 21 czerwca 2018 22:36
22 czerwca 2018 08:16

Z drugiej strony mylenie ducha z psychiką też jest powszechne.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @sannis 21 czerwca 2018 22:59
22 czerwca 2018 08:21

Taki fitness club jako OZE to mógłby być hit ;) jeszcze vege drinki z lodem produkowanym dzięki tej energii ;) 

Chodzi o te mięśnie, dzięki którym się poruszamy. Mamy kupę innych mięśni, np.mimicznych twarzy, czy napędzających jelita, które jako spalacz energii są mniej istotne, liczy się je w bazowym metabolizmie. Generalnie człowiek dorosły potrzebuje bazowo jakieś 1500kcal, do tego może spalić drugie tyle wysiłkiem. I tu są dwie opcje: albo krótkie (max.20min) "bursts" wysiłku bardzo intensywnego, powtarzane wielokrotnie w ciągu dnia, albo długotrwały wysiłek o umiarkowanym natężeniu. Długotrwały wysiłek bardzo intensywny nadaje się do treningu, ale nie do odchudzania.

Chyba urodził się temat następnej notki.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @adamo21 22 czerwca 2018 07:13
22 czerwca 2018 08:21

W ogóle otyłość to choroba psychiczna i leczyć powinni ją psychiatrzy. 

zaloguj się by móc komentować

tadman @Grzeralts 22 czerwca 2018 08:21
22 czerwca 2018 09:11

???, no może nie tylko. Leczenie sterydami i waga leci w górę, a pozbycie się tego zabiera wiele czasu i wymaga wytrwałości.

Ortopeda zalecił mi codzienne przejście minimum 8000 kroków, więc połączyłem to z dojściem do pracy, więc kroki są szybkie. Smartwatch w zależności od dnia pokazuje do 17 000 kroków. Syn zmienił pracę i zaczął mnie podwozić i w ciągu pół roku przybyło 12 kg. Zrezygnowałem z podwożenia, ale po pół roku udało mi się zgubić połówkę balastu.

Ważne są też nawyki żywieniowe i fałszywy obraz tzw. zdrowego wyglądu. Widzę mamę sporego tłuścioszka, która kupuje mu w sklepie baton, do tego chipsy i coca colę do popicia. Mamie też sporo brakuje do normalnej wagi. A wracając do zdrowego wyglądu to moja św. pamięci babcia widząc mnie podczas wakacji w okresie intensywnego wzrostu jęknęła i zaczęła mnie futrować. Okazało się, że dla babci ideałem zdrowego wyglądu był syn znajomej. Zobaczyłem go wkrótce; był to regularny spaślak.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tadman 22 czerwca 2018 09:11
22 czerwca 2018 14:49

W tym wypadku posterydowa, ale nadal przyczyna jest w mózgu. Nb.mnöstwo leków "psychiatrycznych" powoduje tycie jako działanie uboczne. 

Zrzucić takie coś jest bardzo trudno, bo i zmiany polekowe w mózgu nie są w pełni odwracalne. Jest taka teoria, że raz zepsuty mechanizm regulacji apetytu naprawić się już w pełni nie da. Dlatego dzieci otyłe pozostają otyłymi dorosłymi. A zepsuć go dosyć łatwo, zwłaszcza cukrem.

zaloguj się by móc komentować

telok @Grzeralts
22 czerwca 2018 18:10

Popełnia Pan błąd, jako człowiek z technicznym wykształceniem. Człowieka z jego metabolizmem nie można porównywać wprost do maszyny cieplnej, gdzie z jednej strony wrzuca się energie chemiczną w postaci np. węgla, ropy, beznzyny, a z drugiej strony otrzymuje się energię użyteczną. To tak nie działa.

Pomija Pan kwestię przyswajania energii. Tu może przywołam Indeks Glikemiczny i dla kontrastu dietę wysokotłuszczową (w Polsce znaną jako dieta Kwaśniewskiego).

zaloguj się by móc komentować

olo @Grzeralts 22 czerwca 2018 08:16
22 czerwca 2018 19:57

rzeklbym nawet ze popularne,

a wracajac do afrykanskiego eksperymentu gdyby w rozliczeniach przejsc na energowalute to i tu mielibysmy goraczke watta(?) - z wieloma niewiadomymi, bo  nie tylko miesniami  czlowiek potrafi,

ale to raczej w ramach programowych sie nie miesci.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @telok 22 czerwca 2018 18:10
22 czerwca 2018 20:33

Ja akurat mam wykształcenie przyrodnicze. Dosyć bardzo nawet ;) 

To, oczywiście jest uproszczenie, ale praktycznie przydatne. IG ma swoją rolę, podobnie jak wiele innych czynników, ale per saldo decyduje bilans energetyczny. On jest osobniczo nieco zmienny, ale z grubsza policzalny. O niuansach będzie w kolejnej notce. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @olo 22 czerwca 2018 19:57
22 czerwca 2018 20:46

Chyba nie. Chociaż kto wie, jak nam się tu põł Afryki zwali...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować